Sprzedałem dziś większość euro ze sporą stratą. Kupowałem w okolicach 4.23 a sprzedałem po 4.14. Na moje nieszczęście miałem kontrakty na euro notowane na GPW, a nie pozycje na forexie, więc nie mogłem zamknąć pozycji w czasie wczorajszego świątecznego zdradzieckiego ataku złotówki. Na kontraktach walutowych na GPW jest oczywiście mała płynność, ale kupowałem je z nastawieniem, że nie chodzi mi o spekulację krótkoterminową, więc zawsze zdążę wyskoczyć przy większym ruchu. No, to dostałem nauczkę:)
Jeśli chodzi o transakcję na euro, to sprzedałem, bo zupełnie przestał mi się podobać poniższy wykres dzienny, na którym można zobaczyć wybicie z dwumiesięcznego kanału.
Jeszcze mniej fajnie przedstawia się wykres tygodniowy.
Jak wspomniałem wyżej, o euro myślałem w kategoriach przynajmniej średnioterminowych, więc ten wykres tygodniowy przeważył szalę.
Jeśli chodzi natomiast o dolara to można by teraz spróbować grać pod odbicie od dolnego ograniczenia kanału spadkowego, który ostatnio pięknie się sprawdził, z tym że ja mam na jakiś czas dosyć łapania dołków.
A żeby nie było zupełnie pesymistycznie, to pocieszyłem się dziś trochę udaną transakcją na kontraktach na WIG 20, na której zarobiłem akurat na orzeszki:)
Niech wysoka stopa zwrotu będzie z Wami!
Biznes ekonomia - porównaj ceny w Nokaut.pl
czwartek, 12 listopada 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz